Kryżacki Typer Forum Sklep kibica Redakcja
POPRZEDNI MECZ
NASTĘPNY MECZ
25 października 2009

FINAŁ EKSTRALIGI

Apator
Toruń

Herb
38:40

Falubaz
Zielona Góra

Herb
5 kwietnia 2010

I kolejka ekstraligi

Apator
Toruń

Herb
VS

Sparta
Wrocław

Herb
TABELA LIGOWA
Drużyna Mecze Zwyc. Rem. Przegr. Bon. Pkt. +/-
1. Falubaz Zielona Góra 0 0 0 0 0 0 0
2. Apator Toruń 0 0 0 0 0 0 0
3. Włókniarz Częstochowa 0 0 0 0 0 0 0
4. Polonia Bydgoszcz 0 0 0 0 0 0 0
5. Stal Gorzów 0 0 0 0 0 0 0
6. Unia Leszno 0 0 0 0 0 0 0
7. Sparta Wrocław 0 0 0 0 0 0 0
8. Unia Tarnów 0 0 0 0 0 0 0
STATYSTYKI ZAWODNIKÓW
Zawodnik Mecze Biegi Pkt. Bon. Razem Śr. bieg.
Sullivan Ryan 20 103 199 17 216 2,097
Holder Chris 18 92 175 13 188 2,043
Jaguś Wiesław 18 92 167 11 178 1,935
Miedziński Adrian 20 104 172 21 193 1,856
Ward Darcy 10 53 63 11 74 1,396
Kus Matej 10 42 49 5 54 1,286
Kościecha Robert 17 71 74 15 89 1,254
Lampkowski Mateusz 6 17 9 3 12 0,706
Celmer Damian 10 16 7 2 9 0,563
Pulczyński Emil 5 5 1 1 2 0,400
Smolinski Martin 2 4 1 - 1 0,250
Pieniążek Oskar - - - - - -
Pulczyński Kamil - - - - - -
ARTYKUŁY O KIBICACH APATORA

» [2009-10-25] Gazeta Wyborcza - "Kibice żądają ul. Pera Jonssona"

» [2009-10-15] City Toruń - "Per patronem ulicy"

» [2009-04-01] Ultras - Zabawa, czy styl życia?

» [2009-01-10] Sezon 2008 okiem grupy UF’08 (III)

» [2009-01-07] Sezon 2008 okiem grupy UF’08 (II)

[Archiwum artykułów]

REKLAMA

Niebiescy.pl Grafika dla kibiców MaxSpeedway

Górny Śląśk Niebieskie Orzesze FC Łaziska

Niebieskie Południe Igloopol Dębica FC Kalety

Serwis Kibiców Pomezanii Malbork - Pomezania To My Ruch Chorzów Fan Club Świony

Polska strona FENERBAHCE SK Niebieskie Katowice Niebieskie Piekary

Niebieski Mikołów Czarnysport.pl Sklep kibica

Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zasłużeni

Marian Rose

Marian RoseMarian Rose urodzony w 1933 roku jest niewątpliwie najlepszym żużlowcem w całej historii toruńskiego klubu. Był uwielbiany za walkę do ostatnich metrów w każdym wyścigu, ale także za to, że był człowiekiem, który nigdy nie odmówił pomocy potrzebującemu. Karierę żużlową Marian Rose zaczął bardzo późno, bo dopiero w wieku 25 lat. Wtedy to, wiosną 1958 roku, kiedy w Toruniu powstawała drużyna, postanowił spróbować swoich sił na torze. Co prawda pierwszy jego kontakt z torem zakończył się upadkiem, ale wszyscy oglądający jego jazdę uznali, że ten chłopak nadaje się do tego sportu idealnie. I nie mylili się, bo już pół roku później był najlepszym zawodnikiem w toruńskiej drużynie podczas towarzyskiego spotkania z pilską Polonią. Pomimo tego, że zaczął karierę w tak późnym, jak na sportowca wieku, Rose szybko doganiał swoich rówieśników dzięki swojemu uporowi oraz pracy, jaką w to wkładał.

Szybko przyszły też pierwsze sukcesy: już w 1961 roku jako pierwszy torunianin wystąpił w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski oraz wywalczył 2 miejsce w rozgrywkach o „Srebrny Kask”. W 1963 r. w wieku 30 lat Marian Rose zadebiutował na arenie międzynarodowej w eliminacjach IMŚ. Spisywał się w nich doskonale, dochodząc aż do finału kontynentalnego, gdzie zajął 12 miejsce. W rozgrywkach II ligi reprezentując barwy toruńskiego Apatora jeździł wybornie, często zdobywając maksymalną liczbę punktów. Kiedy Rose był w składzie drużyny – Apator przeważnie wygrywał, gdy z różnych względów go brakowało – przychodziły porażki.

O Marianie Rose zaczęło się robić głośno także na zagranicznych torach, dzięki wspaniałym wynikom, jakie osiągał ten 2-ligowy zawodnik. W 1964 roku ponownie dotarł do finału kontynentalnego IMŚ oraz wystąpił w finale drużynowych mistrzostw świata, gdzie wraz z kolegami zajął czwarte, ostatnie miejsce. Kolejne dwa lata przyniosły mu następne sukcesy, Rose został m.in.rezerwowym na finał IMŚ na Wembley, gdzie jednak nie dane mu było pojawiać się na torze. Rok później wywalczył swój największy sukces w karierze – w finale drużynowych mistrzostw świata wraz z Wyglendą, Migosiem, Pogorzelskim i Woryną wywalczył złoty medal, zdobywając 11 pkt. w czterech startach! Również na polskich torach święcił triumfy, zostając I wicemistrzem Polski w finale IMP w Rybniku. Okazał się także niemal niepokonanym w rozgrywkach II ligowych, podobnie zresztą było rok później – w 1967 r., kiedy to osiągnął niebywałą wprost średnią biegową – 2,97! Kolejne lata były dla już jednak mniej udane i Rose po sezonie 1969 planował zakończenie kariery sportowej. Jednak za namową toruńskich działaczy, postanowił jednak pojawić się w kolejnym sezonie na ligowych torach. 19 kwietnia 1970 roku toruński Apator pojechał na wyjazdowe spotkanie do Rzeszowa. Rose wystąpił już w 1 biegu i jak się okazało – był to niestety jego ostatni bieg w życiu… Ze startu wyszedł oczywiście jako pierwszy, ale chwilę później upadł tor, nie opanowywując motocykla. Dwójce żużlowców udało się go ominąć, jednak ten ostatni nie miał już jednak takiej możliwości i z całym impetem wpadł na leżącego na torze torunianina. Marian Rose zmarł wkrótce w jednym z rzeszowskich szpitali… Na pogrzebie Mariana Rose zjawili się delegaci wszystkich polskich klubów żużlowych, cały Toruń pogrążył się w żałobie. W kondukcie żałobnym za swoim idolem szło 50 tysięcy ludzi.

Toruński żużel był zawsze kojarzony z nazwiskiem Mariana Rose, to on był tym, dla którego chodziło się oglądać mecze żużlowe w Toruniu. Rose uwielbiał walkę do samego końca, był 9-krotnym rekordzistą toruńskiego obiektu, a także nigdy nie odmawiał pomocy młodszym kolegom. Był wzorem dla wielu zawodników, ale i także dla kibiców.Dlatego toruński stadion zaczął nosić właśnie imię tego najwybitniejszego żużlowca rodem z Torunia – Mariana Rose.

Przez szereg lat rozgrywano w Toruniu memoriały poświęcone pamięci M. Rose. Zwyciężali w nim tacy zawodnicy jak Zenon Plech, Wojciech Żabiałowicz, Piotr Świst czy też Christer Karlsson. Ostatnim triumfatorem w tych zawodach okazał się Mirosław Kowalik, który zwyciężył w 1998 roku. Od tego momentu zaprzestano organizowania tych zawodów, a nam jako kibicom pozostaje nadzieja, że nie na zawsze…

Jan Ząbik

Jan ZąbikJan Ząbik urodził się 1 stycznia 1946 roku w miejscowości Kiełp. Przez całą swą sportową karierę związany był z Toruniem, na torach żużlowych spędził aż 21 lat, a później zajął się szkoleniem młodzieży. Do toruńskiej szkółki żużlowej Ząbik trafił w wieku 19 lat, tam do dyspozycji ponad stu kandydatów na żużlowców były zaledwie dwa motocykle! Ostatecznie z całej tej grupy, licencję zdało tylko dwóch zawodników. Jest wielu zawodników, którzy już na początku swojej kariery odnoszą błyskotliwe sukcesy, jednak Jan Ząbik do nich nie należał. Dlatego musiał on długo trenować i czasami aż do znudzenia powtarzać wszystkie elementy żużlowego rzemiosła, ale miał też wielką ambicję i niesamowity dar uczenia się. Jak sam później przyznawał – przez cała swą karierę trwała praca nad sobą i swoją techniką oraz podpatrywanie najlepszych. Dla Jana Ząbika idolem i zawodnikiem, na którym starał się wzorować, była legenda toruńskiego żużla – Marian Rose. Debiut ligowy przypadł Ząbkowi na spotkanie w Gnieźnie w 1966 roku, a los sprawił, że na torze pojawił się właśnie w parze z Rose. Na początku zadaniem młodego Ząbika było przywożenie jednego punktu w biegu, jednak z czasem, gdy jego praca zaczęła przynosić efekty, zaczął odnosić pierwsze sukcesy. W 1968 roku zdobył on młodzieżowe wicemistrzostwo Polski i o tym młodym toruńskim żużlowcu zaczęło się robić głośno w kraju. Miało to też swoje odzwierciedlenie w składzie toruńskiej Stali – teraz to Ząbik był już prowadzącym parę i jego zadaniem było zwyciężanie, a także pomaganie słabszemu partnerowi na torze. Po wypadku Mariana Rose to m.in. na Ząbika spadła odpowiedzialność za wyniki drużyny z Torunia, która przez długie lata bezskutecznie pukała do pierwszoligowych bram. W końcu w połowie lat siedemdziesiątych, torunianie dopięli swego i po dziś dzień jeżdżą w najwyższej klasie rozgrywek. Jan Ząbik odegrał w tym sukcesie ogromną rolę, a i sam zdobywał coraz więcej trofeów – kilkukrotnie awansował się do finałów IMP, zajął trzecie miejsce w „Złotym Kasku” w 1981 roku, a także wywalczył srebrny medal MPPK wspólnie z Wojciechem Żabiałowiczem, z którym na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych tworzył niezapomniany tandem Z-Ż.

Jan Ząbik trafił również do kadry narodowej, a w roku 1980 wyjechał do Anglii, aby w tamtejszej lidze bronić barw Sheffield. Jak później mówił – była to dla niego prawdziwa szkoła żużla i mógł tylko żałować, że jego przygoda z ligą angielską trwała tylko przez jeden sezon. Ale ten rok dał mu więcej niż całe lata startów w Polsce! Można było przecież poznać rozmaite tory, style jazdy przeciwników oraz zdobyć niezbędne doświadczenie, zwłaszcza w pracy z motocyklem.

Jan Ząbik jeszcze w czasie jazdy w toruńskim Apatorze pełnił funkcję trenera zespołu, zdobywając wraz z nim w 1986 roku upragniony złoty medal DMP! W tym też roku zakończył swoją karierę żużlową, a rok później – w czerwcu 1987 roku odbył się na torze w Toruniu jego turniej pożegnalny, który w wielkim stylu wygrał Duńczyk Hans Nielsen. Tuż po zakończeniu kariery Ząbik skupił się na szkoleniu młodzieży, to właśnie z jego inicjatywy w połowie lat osiemdziesiątych powstał minitor dla dzieci, gdzie swoje pierwsze szlify żużlowe zdobywali m.in. Piotr Baron czy Tomasz Bajerski. Kilka lat później Ząbik odszedł z Torunia, najpierw do Grudziądza, a potem także do Ostrowa i Wrocławia i wszędzie tam cieszył się uznaniem, pozostawiając po sobie zdolną młodzież. W końcu jednak wrócił do Torunia, gdzie ponownie objął funkcję trenera, doprowadzając toruński zespół do kolejnego złota DMP w 2001 roku.

Jan Ząbik jest wspaniałym wychowawcą żużlowej młodzieży, do jego wychowanków należą m.in. Robert Sawina czy Krzysztof Kuczwalski, który w latach osiemdziesiątych zapowiadał się na świetnego zawodnika. Wielki udział miał również w kształtowaniu się takich zawodników jak Mirosław Kowalik czy Jacek Krzyżaniak. Dziś w drużynie prowadzonej przez Jana Ząbika startuje także jego syn – Karol, który w ubiegłym sezonie zadebiutował w lidze. Toruński trener otrzymał propozycję przed sezonem 2008 prowadzenia szkółki żużlowej. Jednak w trakcie sezonu, próbował wspólnie z synem Karolem odbudować jego formę. Niestety Karol przez cały sezon nie odzyskał dawnej skuteczności, a Jan Ząbik stracił pozycję żużlowego „nauczyciela” pełniąc w toruńskim klubie funkcję doradczą. Od sezonu 2009 pan Jan znowu pełni funckję trenera toruńskich "Aniołów".

Wojciech Żabiałowicz

Wojciech ŻabiałowiczWojciech Żabiałowicz urodził się 16 października 1957 roku. Ten jeden z najlepszych żużlowców toruńskiego klubu przez cała swą karierę związany był z Apatorem, później był także szkoleniowcem zespołów z Torunia oraz Grudziądza. Do żużla Wojciech Żabiałowicz trafił dość późno, bo w szkółce żużlowej prowadzonej przez Bogdana Kowalskiego, pojawił się dopiero w wieku 18 lat. Tam jednak wyróżniał się wśród rówieśników i w 1977 roku zadebiutował w pierwszej lidze. Szybko nabierał potrzebnego doświadczenia i już od następnego sezonie razem z Janem Ząbikiem tworzyli niezapomniany tandem Z-Ż. Swój pierwszy medal mistrzostw Polski zdobył także już w drugim roku startów, był to srebrny medal Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Już trzeci sezon startów Żabiałowicza w lidze przyniósł mu wspaniałą średnią 2,40 pkt./bieg, co warte podkreślenia – jeszcze przez kolejne 11 sezonów torunianin miał średnią powyżej 2 punktów! W tym samym roku 1980 23-letni Żabiałowicz awansował do Finału Kontynentalnego w Lonigo, gdzie z 2 punktami zajął ostatecznie 16 lokatę. Na początku lat 80-tych popularny „Żaba” stał się już niekwestionowanym liderem Apatora Toruń, którego poprowadził w 1983 roku do pierwszego, brązowego medalu DMP w historii tego klubu.

Połowa lat osiemdziesiątych to pasmo wielu sukcesów Żabiałowicza na arenie krajowej. W Polsce zdobył chyba wszystko, co było do zdobycia. Zdobył on tytuł Indywidualnego Mistrza Polski w czasie dwudniowego finału rozgrywanego w Toruniu w 1987 roku, zdobył Złoty Kask, dwukrotnie wygrywał bydgoskie Kryterium Asów oraz, także dwukrotnie, zwyciężał w Indywidualnym Pucharze Polski. Przez te wszystkie lata bronił barw Apatora Toruń, stając się jednym z jego symboli. W 1986 roku doprowadził toruński żużel do największego sukcesu w ówczesnej historii klubu, czyli złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski, osiągając przy tym wręcz niebotyczną średnią – 2,77 pkt./bieg!!!

Torunianin stał się jednym z najlepszych polskich żużlowców, jednak nie miał jednak szczęścia do największych światowych imprez. Kilkukrotnie blisko był on awansu do finału IMŚ, jednak niestety ani razu nie udała mu się ta sztuka. Niewątpliwie najbliższy był tego w 1986 roku, kiedy to zajął 11 miejsce w finale kontynentalnym rozgrywanym w austriackim Wiener Neustadt. Jednak zanim do tego doszło, miał miejsce ćwierćfinał kontynentalny na torze w Bydgoszczy. Tam Żabiałowicz radził sobie doskonale, po 4 seriach był niepokonany, w ostatnim starcie również bardzo pewnie prowadził. W tym jednak wyścigu startował również inny Polak, przedstawiciel gospodarzy – Ryszard Dołomisiewicz, który by awansować do kolejnej rundy potrzebował zwycięstwa w tym biegu. Zawodnik Apatora Toruń na ostatnim łuku przepuścił młodego bydgoszczanina, dzięki czemu ten mógł również cieszyć się z awansu. Po tym wydarzeniu cały bydgoski stadion zgotował Żabiałowiczowi owację na stojąco, jakiej nigdy wcześniej, ani nigdy później nie doświadczył żaden inny zawodnik z Torunia. Los sprawił, że obaj ci zawodnicy ponownie spotkali w ostatnim biegu w Wiener Neustadt, obaj jeszcze mieli szansę na awans, ale lepszy jednak okazał się Dołomisiewicz i to on wystąpił w finale IMŚ’86 w Chorzowie. Torunianin nie mógł chyba nie przypomnieć sobie sytuacji, jaka miała miejsce w czasie ćwierćfinału w Bydgoszczy...

Wojciech Żabiałowicz wiele razy reprezentował barwy Polski na arenie międzynarodowej, broniąc jej barwy w czasie Drużynowych Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Świata Par. Jedyny finał mistrzostw świata, w jakim wystąpił, to finał Mistrzostw Świata Par, który odbył się w 1987 w Pardubicach, gdzie razem z Romanem Jankowskim zajęli 9 lokatę.

Wszyscy toruńscy kibice pamiętają, jak trudno było pokonać „Żabę” w Toruniu, tu staczał wspaniałe pojedynki z rówieśnikami – Huszczą i Jankowskim, tu prowadził toruński Apator do wielu zwycięstw w prestiżowych Derbach Pomorza, w końcu tu bił aż 12 razy rekord toru! Torunianin miał także propozycję startów w lidze angielskiej oraz szwedzkiej, jednak z tych wyjazdów nic nie wyszło z różnych względów...

Dziś Wojciech Żabiałowicz odwiedza od czasu do czasu toruński stadion, jednak nie angażuje się zbyt mocno w toruński żużel. Częściej spotkać go można na przykład nad jeziorem, gdzie w pełni oddaje się swojej wielkiej pasji, czyli pływaniu na desce...

Per Jonsson

Per JonssonJeden z najlepszych zawodników w historii sportu żużlowego. Urodził się 21.03.1966 w Sztokholmie. Sportami motorowymi interesował się od najmłodszych lat. W żużlowej karierze pomógł mu ojciec, który wraz z przyjaciółmi wybudował w okolicy stolicy Szwecji mini tor, na którym Per wraz ze swoimi kolegami uczył się żużlowego alfabetu. Na początku była to jazda na motocyklach o pojemności 50 cm sześciennych. Jest to typowe wejście do wielkiego światowego żużla dla zawodników szwedzkich. Początki sportowej kariery nie należą do łatwych. Pierwszy prawdziwy motocykl żużlowy o poj. 500 cm sześciennych - czeską Jawę - Per otrzymał od ojca, ale z chwilą rozpoczęcia startów na torach angielskich w 1984r. 18-letni wówczas Jonsson zmuszony był korzystać z pomocy finansowej swojego macierzystego klubu - Gettingarny. Na sukcesy sportowe nie trzeba było długo czekać. Wrodzony talent i systematyczna praca przy motocyklach szybko dały pierwsze sukcesy. Już w następnym został mistrzem Europy juniorów zwyciężając w Abensbergu z kompletem punktów. W tym samym roku wystąpił również w finale DMS w Long Beach, w którym drużyna Trzech Koron wystapiła po ośmioletniej przerwie. Dwa lata później zakwalifikował się do jedynego w historii dwudniowego finału IMŚ w Amsterdamie, w którym zajął wysokie piąte miejsce zdobywając w łącznej punktacji 22 pkt. Swoje osiągnięcia powtórzył rok później na torze Ole Olsena w Vojens. Zwyciężył ponadto w trzeciej edycji Pucharu Mistrzów rozgrywanym w jugosławiańskim Krsko. Wspólnie z kolegami z drużyny Conny Ivarsonem, Jimmy Nielsenem i Henrikem Gustafssonem zdobył brązowy medal DMŚ na kalifornijskim torze w Long Beach. Na zakończenie sezonu wygrał w Pardubicach prestiżowy turniej Zlata Prilba.

Od początku swojej kariery Per Jonsson jeździł na Jawie. Z tą stajnią przez pewien okres swojej kariery związany był kontraktem będąc jeźdźcem fabrycznych zakładów z Divisowa. Jednak od roku 1990 zdecydował się przesiąść na konstrukcję Włocha Giusseppe Marzotto. W tym też roku w finale IMŚ w Bradford odniósł swój największy sukces - został indywidualnym mistrzem świata. Do indywidualnych sukcesów w 1990 "Długi" Per dorzucił jeszcze tytuł mistrza ligi angielskiej, jaki wywalczył z zespołem Reading. Jako mistrz nie musiał już zaciągać kredytów. Sponsorzy sami zaczęli składać oferty. Głównym sponsorem Pera było towarzystwo samochodowe Malarvik. To ono zakupiło dla niego sprzęt najwyższej klasy, gwarantujący osiąganie światowych wyników. Okres zimowy 1990/1991 okazał się wyjątkowo gorący. Wielu zawodników zmieniło swoje dotychczasowe kluby, jednak największą sensacją był fakt, iż aktualny mistrz świata podpisał kontrakt na występy w drużynie z aniołem na plastronie - Apatorem Toruń. W pierwszym sezonie startów na polskich torach Jonsson wystąpił we wszystkich meczach ligowych drużyny toruńskiej uzyskując wysoką średnią biegową 2,467 i walnie przyczyniając się do zdobycia III miejsca. Szybko zdobył zaufanie wymagających i znających sport kibiców żużlowych z grodu Kopernika. Wspólnie z Jimmy Nilsenem i Henrikiem Gustafssonem w MŚP powtórzył wynik sprzed dwóch lat zdobywając w finale w Poznaniu tytuł I wicemistrza. Sezon 1992 był dla reprezentanta Trzech Koron równie bogaty w sukcesy jak poprzednie. Zdobył srebrne medale w IMŚ i DMŚ oraz brąz w MŚP. Po rocznej przerwie powrócił na wyspy brytyjskie. Reprezentując barwy Reading zdobył wraz z kolegami mistrzostwo ligi uzyskując najwyższą średnią meczową. W Polsce, z drużyną Apatora powtórzył sukces sprzed roku.

Rok 1993 to kolejny rok sukcesów w karierze Pera Jonssona. W finale MŚP rozgrywanym na duńskim torze w Vojens wspólnie z Tony Rickardssonem i Henrikem Gustafssonem stanął na najwyższym stopniu podium. Z drużyną Apatora kontynuował brązową passę zdobywając ponownie tytuł II wicemistrza Polski. Na zakończenie sezonu w Anglii wygrał mistrzostwa ligi (BRLC). Sezon 1994 zaczął obiecująco od dobych występów w lidze polskiej, szwedzkiej, angielskiej oraz w turniejach indywidualnych plasując się zawsze w ścisłej czołówce. Z łatwością zakwalifikował się do półfinału światowego IMŚ w Bradford. 26.06.1994r.

W derbach Pomorza z bydgoską Polonią był poza zasięgiem rywali. W trzech startach zdobył 9 punktów prezentując wysoki kunszt jeździecki. Jednak dobra passa została przerwana w 12 biegu. Upadek na pierwszym wirażu, uderzenie w bandę, a następnie motocyklem okazało się tragiczne. Uraz kręgosłupa spowodował, że wielokrotny mistrz i wicemistrz świata, człowiek cieszący się wielkim uznaniem, stanowiący wzór dla młodzieży, potrafiący przyciągać tłumy już nigdy nie usiądzie na żużlowym motocyklu, nigdy nie wyjedzie na żużlowy tor.

Mirosław Kowalik

Mirosław Kowalik Mirosław Kowalik jest wychowankiem toruńskiego Apatora, urodził się 7.05.1969 roku. Jeden z najelegantszych zawodników polskiego żużla. Właściwie od początku poważnego ścigania dbało estetykę swojego żużlowego ekwipunku korzystnie wyróżniając się z szarzyzny panującej na polskich torach. Ma za sobą krótka przygodę z ligą brytyjską. Można powiedzieć ze Mirosław Kowalik jest toruńskim multimedalistą, rekordzistą klubu pod względem zdobytych medali mistrzostw Polski, a zgromadził ich aż 19, ale nigdy dotąd nie udało mu się stanąć na podium rozgrywek indywidualnych. W dorobku ma 8 medali drużynowych seniorów i 3 juniorów MP par i 2 MP par młodzieżowych.

Pochodzi z Aleksandrowa Kujawskiego. W szkole uprawiał karting. Żużlem zainteresował się dopiero podczas derby Pomorza wiosną 1986 r. Jeszcze latem zapisał się do szkółki Stanisława Miedzińskiego, rok później zdał egzamin licencyjny, a 24 kwietnia 1988 po raz pierwszy przywdział ligowy plastron na mecz z Unia Leszno. W drugim ligowym sezonie uzyskał średnią 1,8 i przez kolejnych 11 sezonów nie szedł poniżej tego wyniku ! W 1991 awansował do finału IMP w Toruniu jako jedyny żużlowiec Apatora. Bardzo chciał sięgnąć po medal i przeszarżował w pierwszym biegu. Skończyło się piątą lokatą. W sezonie 1992 miał miejsce jego najbardziej udany występ w IMŚ. Wówczas nie było finału kontynentalnego, a dwa tzw. Półfinały światowe. W Bradford był najlepszym z Polaków, lądując na dwunastym miejscu z 5 punktami. Pozostało czekać na wyniki drugiego półfinału w Austrii. Najlepszy z Polaków miał bowiem zagwarantowany start we wrocławskim finale. I stało się z Kowalikiem to samo co z Żabiałowiczem sześć lat wcześniej. W Austrii w słabszej obsadzie Drabik był 11 i to on załapał się na Wrocław. Kowalikowi pozostały występy w rundach DMŚ i eliminacjach MŚ par. W kolejnych sezonach już tak nie błyszczał, odbudował się dopiero na 1996 rok, od kiedy regularnie począł jeździć w lidze szwedzkiej. Stał się specjalistą od miejsc za podium. W finale IMP w Warszawie był piąty, rok później w Częstochowie, gdzie wygrał Krzyżaniak był czwarty. W VII biegu tuż przed startem zgasł mu motocykl, nie dał się już uruchomić i został wykluczony. W pozostałych czterech biegach zdobył 10 punktów. Po raz kolejny pech odebrał mu medal.

Zawsze waleczny, nieodpuszczający, silny punkt drużyny. Ceniony i lubiany przez swoich kibiców jak i przeciwników. Wielokrotnie wygrywał plebiscyt na najsympatyczniejszego i najbardziej eleganckiego żużlowca w naszym kraju. W sezonie 2001 znów wrócił do wielkiej formy, stając się najskuteczniejszym krajowym jeźdźcem Apatora, który sięgnął po mistrzostwo ligi. Po raz kolejny też założył plastron z białym orłem, reprezentując Polskę w półfinale Drużynowego Pucharu Świata w Gdańsku. W sezonie 2003 po 14 latach spędzonych w Toruniu Kowalik odchodzi do Polonii Bydgoszcz. Było to dużym zaskoczeniem dla wszystkich kibiców Apatora, gdyż to głownie z nim kojarzono drużynę Apatora. Nawet po przyjeździe do Torunia w plastronie Polonii został mile przywitany i jako jedyny z zespołu bydgoskiego nagrodzony brawami publiczności.

Wiesław Jaguś

Wiesław JaguśWiesław Jaguś (ur. 13 września 1975 r. w Toruniu) wychowanek toruńskiego Apatora, startujący nieprzerwanie od 1992 roku w jego barwach. Egzamin na licencje żużlową zdał w 1991 roku w wieku 16 lat.

W początkowym okresie swojej kariery zawodnik był tak niski, że startował na specjalnie skonstruowanych niższych ramach. "Duże" ramy były o tyle niewygodne dla Jagusia, że w momencie startu musiał na nich "wisieć" (większość zawodników dociska ciałem przednie koło) co skazywało go na porażkę już na starcie. Ale dla małego Wiesława nie było nigdy straconych pozycji. Na dystansie odrabiał straty poniesione pod taśmą. Na swoim koncie ma wiele medali, DMP – dwa razy złoto (2001,2008), cztery razy srebro (1995,1996,2003,2007) oraz trzy raz brąz (1992,1993,1994) a także cztery medale Drużynowego Pucharu Polski – 3 złote (1993, 1996, 1998) oraz srebrny w 1999. Jako junior zdobył ponadto z drużyną dwa medale MDMP – srebrny w 1993 i brązowy rok później. Odnosił sukcesy także w parze jako junior w MMPPK w latach 1994,1995 zdobył brąz oraz w gronie seniorów w 2004 roku wraz z P. Protasiewiczem sięgnęli po parowe złoto. Najbardziej pechowym sezonem, był dla zawodnika rok 1997. Kontuzja uda postawiła pod znakiem zapytania dalszą karierę Jagusia. Ale żużlowiec nie poddał się i powrócił w kolejnym sezonie do drużyny. I choć w początkowej fazie rozgrywek nie mógł znaleźć swojego dawnego rytmu, trenerzy i działacze nie przekreślali jego szans. W siódmej kolejce rozgrywek ligowych zdobywa 13 punktów i od tego momentu staje się ponownie pewnym punktem drużyny na kolejne lata. Krajowe sukcesy indywidualne Jagusia to przede wszystkim brązowy medal mistrzostw Polski w 1998 i srebrny w 2006 r. oraz dwa zwycięstwa w prestiżowych turniejach o "kaski" – w Srebrnym Kasku w 1996 i w Złotym Kasku w 2004. W 2004 miał okazję wystąpić z "dziką kartą" w jednym z turniejów wyłaniających mistrza świata – w GP Europy we Wrocławiu. Dwa lata później wystąpił w GP Polski w Bydgoszczy i zajął czwarte miejsce. W sezonie 2007 startuje w cyklu jako jego stały uczestnik. W turnieju o GP Włoch niespodziewanie zajął 3 miejsce. Jaguś kilkukrotnie reprezentował barwy Polski na arenie międzynarodowej. W 1996 roku bez powodzenia wystąpił w finale mistrzostw świata juniorów w Olching (Niemcy). W 2002 roku z klubem zajął trzecie miejsce w Klubowym Pucharze Europy. W 2006 zdobył dla Polski złoto Mistrzostw Europy Par.

Rok 2006 zostanie zapewne zaliczony do najbardziej udanych w karierze. W ciągu jednego tygodnia Jaguś zdobył srebrny medal IMP oraz wygrał w szwedzkiej Vetlandzie Wielki Finał eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Świata i wywalczył udział w cyklu GP 2007. Cykl Grand Prix 2007 rozpoczął niespodziewanym sukcesem - w inauguracyjnych zawodach o GP Włoch stanął na najniższym stopniu podium. Jaguś zaistniał na arenie międzynarodowej również w rywalizacji o DPŚ i choć w rundach kwalifikacyjnych zastanawiano się nad trafnością powołania zawodnika do kadry, to w finałowej rozgrywce nikt nie miał już wątpliwości, bowiem „Mały Wojownik” okazał się jednym z najskuteczniejszych zawodników i mocno przyczynił się do zajęcia Drugiego miejsca w pucharze. Aktualnie Jagoda ma ważny kontrakt z Aniołami na sezon 2009, liczymy że nadal będzie utrzymywał poziom do którego nas wszystkich przyzwyczaił oraz zostanie w Toruniu aż do końca kariery.

Żródło informacji: "Anioły na torze" (autor: Krzysztof Błażejewski), "Od Stali do Apatora" (autor: Przemyśław Łuczak)

Wizualne Reklamy Przestrzenne

Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Zareklamuj się w serwisie krzyzacy.net
Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy
Polityka prywatności
fot. Mariusz Murawski - www.emdwa.pl